Forum www.wolha.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

RENEGACI! - wiedźmowy blogasek. Wyżera mózg. Doszczętnie.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 17, 18, 19  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.wolha.fora.pl Strona Główna ->
Analizatornia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:36, 30 Lip 2009    Temat postu:

Ej, ta na szeroką skalę zakrojona działalność piśmiennicza naprawdę wyżera mózg, choć dawno się tak nie uchichrałam... przypominają mi się złote czasy działalności "Lochy Snejpa" XD

Niech żyje radosna twórczość XD


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dasha
Mistrzyni Okrucieństwa
Arcymag
Mistrzyni Okrucieństwa <br> Arcymag



Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 1782
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:58, 30 Lip 2009    Temat postu:

Achillea napisał:
Ej, ta na szeroką skalę zakrojona działalność piśmiennicza naprawdę wyżera mózg, choć dawno się tak nie uchichrałam... przypominają mi się złote czasy działalności "Lochy Snejpa" XD

Niech żyje radosna twórczość XD



Ja coraz częściej myślę nad tym że przed daniem dziecku dostępu do internetu powinno się najpierw przeprowadzić jakiś test psychologiczny, a już koniecznie ortograficzny Evil or Very Mad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:00, 30 Lip 2009    Temat postu:

Po co, jakieś fundacje na rzecz dzieci pokrzywdzonych przez internet na pewno są Smile A później na Basha czy Prona trafiają obłędne teksty, które będą rozkładać na łopatki kolejne pokolenia inteligencji internetowej Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dasha
Mistrzyni Okrucieństwa
Arcymag
Mistrzyni Okrucieństwa <br> Arcymag



Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 1782
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:04, 30 Lip 2009    Temat postu:

Zanik ortografii, poprawnej polszczyzny a nawet nieumiejętność sklecenia bardziej złożonego zdania poza pojedynczymi (i to z błędami) powinno być uznane za chorobę cywilizacyjną...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:07, 30 Lip 2009    Temat postu:

Jak dla mnie, to jest choroba cywilizacyjna, ale co zrobisz, kiedy panuje ogólne przyzwolenie na takie coś? A od kiedy jest "dysleksja" i inne DYS-fukncje, to można być idiotą i mieć na to nawet papier Smile zwalniający z myślenia już niemal zupełnie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dasha
Mistrzyni Okrucieństwa
Arcymag
Mistrzyni Okrucieństwa <br> Arcymag



Dołączył: 23 Maj 2009
Posty: 1782
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:13, 30 Lip 2009    Temat postu:

Nie zgodzę się, żadna dys- zwalnia z myślenia, wręcz przeciwnie, wymaga go aby taka osoba nie skończyła właśnie jak idiota z papierami. Od odbiory również, aby zrozumiała że osoba z dys- ma pewne ograniczenia. Mam w domu dysortografika na papierach, po paru latach ćwiczeń moją siostra praktycznie nie popełnia błędów, zdarzają jej się, ale to raczej z braku samokontroli....Jeśli się chce to można nad tym panować.
Co do przyzwolenia na taki obrót rzeczy...możesz zobaczyć chociażby na tym forum że walczymy z tym. Tak samo z głupotą wypowiedzi jak i ich stylem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:22, 30 Lip 2009    Temat postu:

Też tego nie popieram, i nie twierdzę, że tu się takie praktyki stosuje, ale wędrując po sieci, trudno nie zauważyć, iż na takie... bezhołowie jest ogólne przyzwolenie :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Strzyga
Master of Disaster
Arcymag
Master of Disaster <br> Arcymag



Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 3948
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 2:14, 31 Lip 2009    Temat postu:

Po spędzeniu całego dnia na Mirriel poprzysięgłam sobie - żadnych więcej fanfików! Ale oczywiście, przed pójściem spać po prostu musiałam sprawdzić, czy nasza ulubiona aŁtoreczka dodała coś nowego. Zobaczyłam i zawyłam przejmująco. Po czym stwierdziłam, że nie spocznę, póki analizy nie uczynię. Zobaczycie dlaczego.

13.Sen
I w tym momencie ujawniła się po raz kolejny moja schizofrenia, bo wrzasnęłam odruchowo: Strzygo, łap za widły...!
Niech mi ktoś powie, że mi się to rzeczywiście śni.
Zastanawia mnie tylko czy to już podpada pod plagiat i mogę jej urwać łeb przy samej dupie, czy jeszcze się muszę powstrzymać i poczekać na lepszą okazję...


Czy ktokolwiek zastanawiał się kiedykolwiek nad sensem istnienia? Wielu ludzi owszem, zwano ich filozofami…
Albo wiedźminami. Przepraszam, Krew elfów mi się po czaszce obija.
A w uniwersum wiedźmowym taka fucha jak filozof w ogóle jest? Chyba już prościej tam prorokiem zostać. Poza tym, jak to w fantastyce, filozofują wszyscy bez wyjątku.


Czy wiadomo było do czego zdolna jest poszczególna osoba jeśli nie zaczęła działać i czynić? Nigdy. Ale niektórzy ludzie oceniali innych nie po działaniach jakie podejmowali, ale po wyglądzie. Czy osoba mała i wątła musi być słaba? Niekoniecznie. Często popełniano ten sam błąd. Na widok słabej kobiety mężczyzna często wybuchał śmiechem jeśli ta pokazywała swój prawdziwy charakter…
Miało być w miarę wiedźmowo i umnie, wyszło jak zwykle, czyli żenada, kolokwialnie mówiąc. I się stylistyka sypła na całego w ostatnim zdaniu. Niby wiem, o co chodzi, ale zawdzięczam to tylko temu, że niejeden ff w swoim życiu przeczytałam i jako tako łapię aŁtoreczkowy szyfr.

Wolha i wampir stanęli jak wryci widząc, że nagle zaczęło się całkowicie ściemniać. Na granicy dwóch krajów – Nekronii i Herweny nagle stanęła osoba, na którą nikt nigdy nie miałby odwagi spojrzeć.
O LOL, O LOL, O LOL... XD Nekronia brzmi cudnie. To już gdzieś było (poza milionem opek), czy nazwa jest po prostu maksymalnie oklepana i dlatego mam wrażenie, że ją słyszałam? Herwena... Komuś się to kojarzy? Ja mam niestety pustkę w głowie.
A koło Wiedźmy te nazwy nawet nie leżały.


We własnej osobie dwójce podróżników pojawił się sam zły. Najciemniejszy władca, jakiego kiedykolwiek widział świat.
*o żesz w mordę* Sauron czy Voldek? (Zły i tak nie brzmi tak zaczepiście mHrocznie jak zUy.)

- Wkroczyliście na moje tereny. Musicie ponieść konsekwencję waszego czynu – oznajmił czarny władca.
Podeptali mu trawniki, to się gościu wkurzył...

- Starmin jest niedaleko – mruknęła Wolha.
Yyy? I co w związku z tym?

Wiedziała, że jest bliżej niż kiedykolwiek. Teraz wiedziała gdzie się znajdują. Zrobiła minę obrażonej księżniczki i nadal siedząc na koniu nie ukrywała swojego zażenowania.
Fochnięta Wolha. Again. To aż boli.

- Wolha, uciekaj – szepnął ledwo dosłyszalnie wampir.
- Myślisz, że cię nie słyszę? – zapytał czarnoksiężnik i pstryknął palcami.
Ej, to czarnoksiężnik czy władca? Nie za dużo tego dobrego?! (Btw - cholera, ona jednak zna słowo "władca"! No to po kiego tak uparcie Lena "królem" nazywa?!)

Jego koń zarżał złowieszczo.
- Myślisz, że przeżyjemy? – spytała ironicznie Wolha Mikaela.
- Owszem – powiedział wampir.
- Właśnie się pomyliłeś – oznajmiła. – Błąd. Nie wyjdziemy z tego cało, chyba, że stanie się cud.
Przyjedzie Len z rozwianym blond włosem i gwordem w dłoni, rozprawi się z demonami, tak jak z zombi na bagnach, a później jeszcze da po pysku tej podróbce wampira... Ech, rozmarzyłam się. Za dużo styczności z kanonem miałam ostatnio.

- Eeeee, super. – mruknął i spojrzał na zielone łąki przed nimi.
- Wiedźma ma rację wampirze – oznajmił mag i po chwili wygenerował zaklęcie. Wampira uderzyła potężna fala gorącego powietrza. Spadł z konia.
- Mikael! – wrzasnęła Wolha, gdy tamten się nie ruszał. – Wampirze!
- Wolha Redna – zaczął mag i patrząc jej w oczy ironicznie się zaśmiał. – Najbardziej utalentowana uczennica w Wyższej Szkole Wróżbiarstwa i Zielarstwa w Starminie. Jak mi ciebie żal…
- Zabiłeś go – szepnęła osłupiała.
Łiii, ale fajnie! ^^ Już go lubię, całą robotę odwalił! Chociaż... Jak można kogoś zabić falą powietrza, nawet gorącego?

- Nie wiem, czy ty wiesz kim byli tak naprawdę twoi rodzice. Nie myśl sobie, że zginęli w pożarze, który dodatkowo ja wywołałem.
No i super, retrospekcyję gościu strzelił z dramatycznymi, tajemniczymi i mHrocznymi wyjaśnieniami na dokładkę... Aż mi się z Potterem skojarzyło.

Jak myślisz? Dlaczego ty jako jedyna przeżyłaś całą masakrę włącznie z poprzedzającą ją zarazą?
Onieonieokurwamaćcholera... Już się zaczynam domyślać...

- Kim jesteś? – zapytała. – I dlaczego mnie nie zabiłeś?
- Nie odważyłbym się zabić swojego jedynego potomka, spadkobiercy tej wspaniałej krainy!
Kurwa mać, jak ja czasami nienawidzę mieć racji!!! Za dużo fanfików w życiu przeczytałam, ot co!

- Cccoo? – zaczęła się jąkać i mocniej ścisnęła wodze.
- Wolho, Wolho… Jesteś moją córką.
No to mamy córkę Lordzia Voldzia w wiedźmowym wydaniu...! Idę strzelić kielona, na trzeźwo się nie da!
No dobra, spokojnie, nie wpadajmy od razu w alkoholizm, poprzestańmy na walerianie...
Luke... Ja sem twuj otec!... No proszę, już mi lepiej.


I tak naprawdę nie nazywasz się Wolha Redna. Dlaczego „Wielki Mag” wziął cię na swoją uczennicę? Nie chciał, żebyś kiedykolwiek wróciła do Nekronii. Tak naprawdę nazywasz się Laura Riveldi i jesteś moją córką.
Wolha Redna brzmiało fajniej.

Wiedziałem, że kiedyś przyjdzie ten moment, że wrócisz – Wolha nadal stała i wpatrywała się w maga jak jakaś idiotka.
- Ale ty jesteś najpotężniejszym czarnoksiężnikiem. Nie mogę tu zostać. To kłóci się z moimi zasadami.
- To, że używam czarnej magii i żyję jak osoba ciemna, nie znaczy, że jestem do końca zły. To, że inni czują przede mną respekt nie znaczy iż nie jest on wywołany tylko plotkami ciemnawych ludzi.
Cóż za niekonsekwencja, zważywszy, że aŁtorka określiła do jako "najciemniejszego"...

- Boże! – wrzasnęła Wolha. – Niemożliwe! Ale ty go zabiłeś! Jak więc nie możesz być zły?
- On żyje, nie może jednak dowiedzieć się o tej rozmowie. Jeszcze nie nadszedł czas, żebym zrezygnował z władzy w moim kraju.
A on by ją od razu przejął, czy co? (Z Wolhą jako małżonką u boku, buahahahaha... Do momentu, kiedy Len by się o nią upomniał - wtedy to nie zazdroszczę gościowi.)

- Kim ty jesteś? – zaśmiała się szybko.
- Wolha, jak zwykle nie opuszcza cię poczucie humoru. Jestem czarnym magiem, twoim ojcem. Jestem w tym kraju królem, ty zaś jego księżniczką.
- Twoja zła opinia wcale nie jest taka zła?
- Nie – przyznał szczerze i podrapał się po swojej bujnej, czarnej czuprynie. Ale stałem się taki gdy zabito twoją matkę, Lady Alexandrę.
Idę się wieszać. Na skarpetce. I ghyr mnie to obchodzi, że mam fanfik niedokończony, idę się wieszać... Idą ze mną pozostałe trzy forumowe Ole?

Nie będę teraz o tym opowiadał. Obiecaj mi jedynie, że cały czas będziemy w stałym kontakcie.
Mailowym. A czasem byś, córeczko, sms do taty napisała...

Pomimo wszystko, nie zostało mi wiele czasu. Jestem chory – oznajmił smutnym głosem.
Może jeszcze na raka? Boru, ja ff czytam, czy oglądam telenowelę?! *zonk*

- Przyznaj! To idiotyczne, ta cała historia, którą teraz chcesz mi sprzedać.
Aha. Jak to bywa w serialach.

- Nie Lauro. Jesteś moją następczynią. Nie możesz mnie wyśmiać.
- Kiedy to jest śmieszne…
***
- WOLHA! WOLHA! Obudź się – krzyknął wampir.
- Tak tatusiu, wrócę i zostanę twoją następczynią…
Dobre dziecko... To po kiego ghyra się przez pół strony stawiała?!

- Wolha! Wstawaj! Cztery dni już śpisz!
A budzą ją dopiero teraz? Ja też tak chcę!

- Nie, nie mogę zostawić Lena. Tato, nie wiesz co do niego czuję.
Po lekturze tego fanfika, to i ja zaczynam mieć lekkie wątpliwości...

- Wiedźmo! – wrzasnął wampir.
Odgrywa się za te wszystkie "Wampirze!".

– Magiczny pył przestaje działać!
- Ale, ale…
- Wolha!
- Ojcze, żegnaj…
- Wiedźmo!
Wolha nagle usiadła. Wpatrywała się w Mikaela swoimi wielkimi oczami. Włosy widać było, że zrobiły się jeszcze bardziej potargane niż przedtem. Popatrzyła na miejsce w którym się znajdowali.
Byli w jakiejś gospodzie. Leżała na miękkim łóżku i wampir siedział obok niej wpatrując się w nią czule.
Mogę mieć głupie skojarzenia? Tak? To dobrze. Bo mam.

- Co się do cholery stało?
- Magiczny pył. Zapomniałem, że może wystąpić w pobliżu zamczyska. Tak zawsze jest.
- To znaczy, że nie rozmawialiśmy z nekromantą?
Jakim. Kurwa. Nekromantą?!

To znaczy, że ty żyjesz i…
- Wszystko jest w normie. I nie jesteś sama. Zawołać go?
- Kogo? – zapytała.
- Twojego przyjaciela. Gdy tylko przekroczyliśmy ciemną granicę szybko go spotkałem. Na zmianę przy tobie siedzimy. Musiał na chwilę wyjść.
- Jakim cudem? Przecież to wszystko jest idiotyczne.
Taaa, no co ty? Wiesz, nie domyśliłabym się.

Po chwili drzwi się otworzyły i wszedł wysoki wampir o pięknych niebieskich oczach i blond włosach.
Już wiemy, po co poszedł. Po szkła kontaktowe. Zaraz kogoś trzasnę *toczy pianę z ust*

Miał na sobie lśniącą zbroję, a w ręku sakiewkę z pieniędzmi.
Nieodłączne atrybuty faceta... tfu! wampira idealnego?

- Wiedźmo – powiedział Len uśmiechając się zawadiacko. – Księżniczka się obudziła – oznajmił. Wolha chciała się podnieść i wtedy Len podszedł do niej i przytulił ją do siebie.
- Miłe przywitanie – oznajmiła wiedźma.
Po raz pierwszy jestem skłonna zgodzić się z aŁtorką. Choć, oczywiście, mogłoby być jeszcze milsze...
Nie, naprawdę, nie zwracajcie na mnie uwagi. Fakt zrycia mojej psychiki jest już powszechnie znany.


– Chciałabym się dowiedzieć gdzie jestem.
- W Starminie. W Żelaznej Lilii* - powiedział Len. – To gospoda…
- Wiem co to Żelazna Lilia – szepnęła Wolha.
A ja nie! Bo w kanonie nie było! Ha, i co mi zrobisz?

– Wróciłaś akurat we właściwym momencie. Tyle się wydarzyło! Niedługo jeden z magów napadnie na Dogewę. Mamy jednak wsparcie… - opowiadał rozochocony.
Wyczerpałam limit na konstruktywne komentarze.

Nie dawał jej spokoju jeszcze przez długi, długi czas przedstawiając aktualną sytuację kraju.
Tegoroczne plony rzepy, eksport czosnku, produkcja waleriany i takie tam...

Wiedźmie jednak nie dawał spokoju ten realistyczny sen. Niby jedna, wielka głupota. Jednak każda wizja w jej przypadku coś oznaczała.
A przypominam, że z jasnowidzenia miała dwóję.

Kim naprawdę była i co miała znaczyć owa rozmowa z władcą ciemności?
Na moje średnio wprawne oko, to przez rozdział ma szansę być spokój, a potem władca napadnie na Dogewę.

W jej wykonaniu wszystko oczywiście przerodziło się w farsę, ale postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej na temat jej rodziców, którzy umarli dawno temu na nieznaną chorobę.
Bo dżuma to nieznana choroba. Jeden, wielki LOL, nic ponadto.

I później palenie ludzi żywcem. Uciekła stamtąd i do dziś jest wyjątkowo odporna na choroby.
No proszę, a ja bym głowę dawała, że to przez zdolności magiczne się szybciej leczy! A kanon runie, runie, ruuunieee...

Zaczęła wątpić… We wszystko…
W swoje zdrowie psychiczne na początek. I całkiem słusznie.

* Żelazna Lilia - nazwa lokalu z książki pana Glen'a Cook'a pt. "Cień w ukryciu". Nazwa wyjątkowo przypadła mi do gustu i postanowiłam ją wykorzystać.
To tak typowo aŁtoreczkowe, że aż się łza wzruszenia w oku kręci.

Kolejny rozdział, który pojawił się w miesiącu wakacyjnym. Ale miała beznadziejny sen! Ale taki charakter...
Ekhem... O LOL? W moim tworze, to idiotyczny koszmar senny miał przynajmniej uzasadnienie fabularne.

Nie wiem, ale naszła mnie niesamowita chęć na zakończenie tego opowiadania. Podejrzewam, że prawdopodobnie cała historia będzie miała tylko beznadziejne 20 rozdziałów. Ale nie przejmujcie się. Oczywiście bloga nie zostawię Wink
Taaa, będziemy miały co robić w długie, zimowe wieczory *przeciąga się leniwie*

Mimo wszystko i tak wiem, że tego badziewia nikt nie czyta, może czasem ktoś się czepnie błędów, bo mam tendencję do surowego wrzucania rozdziałów bez ich sprawdzania.
Widać. Ojjj, jak cholernie widać.
Ciekawe, czy panienka się ucieszy, jak już zobaczy analizę na naszym przyszłym blogu? Mwahahahaha ^^


Pozdrawiam czytelników (jeśli jacyś są, nie wliczając Nimuś, która czyta po 5 rozdziałów na raz xD)
Są, oj są. Ale gdybyś się dowiedziała, jacy są, to byś ich nie pozdrawiała. Zapewniam. Strzygowym słowem honoru ręczę.

To. Był. Jeden. Wielki. Zakwik. Większy chyba niż wszelkie poprzednie. Na pewno pod względem fabuły nie ma sobie równych. Za to nadal nie znalazłam godnej konkurencji dla pewnego arcykwikaśnego sformułowania o zaspokajaniu potrzeb...

Miło wiedzieć, że nie ja jedna z naszego forum kojarzę działalność Lochy Snejpa. Naprawdę miło ^^


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Strzyga dnia Pią 2:18, 31 Lip 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
alicee
adwoKat Strzygi
Arcymag
adwoKat Strzygi <br>Arcymag



Dołączył: 06 Maj 2009
Posty: 3450
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:45, 31 Lip 2009    Temat postu:

O LOL... Bardzooo mi się podoba ten nowy fragment, ale jak zwykle się nie skusze na pzreczytanie całości, i będę tylko znęcąć się nad analizowanymi przez Strzygę fragmentami. Ale taka już moja Alicijska (nie czepiać się, neologizm!) natura...

Cytat:
Wolha i wampir stanęli jak wryci widząc, że nagle zaczęło się całkowicie ściemniać. Na granicy dwóch krajów – Nekronii i Herweny nagle stanęła osoba, na którą nikt nigdy nie miałby odwagi spojrzeć.
O LOL, O LOL, O LOL... XD Nekronia brzmi cudnie. To już gdzieś było (poza milionem opek), czy nazwa jest po prostu maksymalnie oklepana i dlatego mam wrażenie, że ją słyszałam? Herwena... Komuś się to kojarzy? Ja mam niestety pustkę w głowie.
A koło Wiedźmy te nazwy nawet nie leżały.

Następne będą: Viagra, Duppa i Rozkraczewo Dolne.

Cytat:
We własnej osobie dwójce podróżników pojawił się sam zły. Najciemniejszy władca, jakiego kiedykolwiek widział świat.
*o żesz w mordę* Sauron czy Voldek? (Zły i tak nie brzmi tak zaczepiście mHrocznie jak zUy.)

Po lekturze SoLL skłaniam się ku wersji: Ten z Kopytami Very Happy

Cytat:
- Wkroczyliście na moje tereny. Musicie ponieść konsekwencję waszego czynu – oznajmił czarny władca.
Podeptali mu trawniki, to się gościu wkurzył...

...I zarządził świnio-eksmisję.

Cytat:
- Nie wiem, czy ty wiesz kim byli tak naprawdę twoi rodzice. Nie myśl sobie, że zginęli w pożarze, który dodatkowo ja wywołałem.
No i super, retrospekcyję gościu strzelił z dramatycznymi, tajemniczymi i mHrocznymi wyjaśnieniami na dokładkę... Aż mi się z Potterem skojarzyło.

Ale co on za przeproszeniem pieprzy? Że oni NIE zginęli w pożarze, który on wywołał? To po kiego ghyra go wywoływał? A jak mu nie wyszło mordobicie, to czego się chwali?

Cytat:
Jak myślisz? Dlaczego ty jako jedyna przeżyłaś całą masakrę włącznie z poprzedzającą ją zarazą?
Onieonieokurwamaćcholera... Już się zaczynam domyślać...

Że niby kak? Borze, ta nasza aŁtoreczka to ma fantazję...

Cytat:
- Kim jesteś? – zapytała. – I dlaczego mnie nie zabiłeś?
- Nie odważyłbym się zabić swojego jedynego potomka, spadkobiercy tej wspaniałej krainy!
Kurwa mać, jak ja czasami nienawidzę mieć racji!!! Za dużo fanfików w życiu przeczytałam, ot co!

TATA???
Ach zuuu, to o to chodziło w tym pieprzniętym dialogu powyżej... Że wywował pożar, gdzie zmarli PRZYBRANI rodzice Wolhy, podczas gdy to on jest tym prawdziwym? Ale szajs... Z tymże zasadniczo rodzice, przybrani czy nie, grunt, że wiemy o kogo chodzi, zginęli podczas zarazy, potem to już tylko jej wujek i paru mieszkańców wsi się spaliło... No to po co on ich palił, skoro "jego jedyny potomek" tam był?

Cytat:
- Ale ty jesteś najpotężniejszym czarnoksiężnikiem. Nie mogę tu zostać. To kłóci się z moimi zasadami.
- To, że używam czarnej magii i żyję jak osoba ciemna, nie znaczy, że jestem do końca zły

O Borze, osoba CIEMNA... chyba na umyśle.

Cytat:
Nie będę teraz o tym opowiadał. Obiecaj mi jedynie, że cały czas będziemy w stałym kontakcie.
Mailowym. A czasem byś, córeczko, sms do taty napisała...

Normalnie jak mój tatuś, kiedy jestem na urodzinach u koleżanki...

Cytat:
- Wolha! Wstawaj! Cztery dni już śpisz!
A budzą ją dopiero teraz? Ja też tak chcę!

Nie wiem, czy chcesz, skąd ty wiesz, co oni z nią w międzyczasie robili, w końcu to są blogaskowe samce, ghyr ich tam wie...

Cytat:
– Magiczny pył przestaje działać!
- Ale, ale…
- Wolha!
- Ojcze, żegnaj…
- Wiedźmo!
Wolha nagle usiadła. Wpatrywała się w Mikaela swoimi wielkimi oczami. Włosy widać było, że zrobiły się jeszcze bardziej potargane niż przedtem. Popatrzyła na miejsce w którym się znajdowali.
Byli w jakiejś gospodzie. Leżała na miękkim łóżku i wampir siedział obok niej wpatrując się w nią czule.
Mogę mieć głupie skojarzenia? Tak? To dobrze. Bo mam.

Very Happy Myślę, że i tak mądrzejsze niż mam ja. I na pewno dużo mądrzejsze, niż aŁtoreczkowe...

Cytat:
Miał na sobie lśniącą zbroję, a w ręku sakiewkę z pieniędzmi.
Nieodłączne atrybuty faceta... tfu! wampira idealnego?

A gdzie biały rumak? A, prawda, oni w pomieszczeniu... No to chociaż powinien stać pod oknem i rżeć donośnie!

Cytat:
– Wróciłaś akurat we właściwym momencie. Tyle się wydarzyło! Niedługo jeden z magów napadnie na Dogewę. Mamy jednak wsparcie… - opowiadał rozochocony.
Wyczerpałam limit na konstruktywne komentarze.

Mwahahahaha, Strzyguś, czy ty nie widzisz, że aŁtoreczka rozwiązała problem wynikający z narracji prowadzonej przez Wolhę? Nie ma narratora wszechwiedzącego, są za to BOHATEROWIE WSZECHWIEDZĄCY!

Cytat:
I później palenie ludzi żywcem. Uciekła stamtąd i do dziś jest wyjątkowo odporna na choroby.
No proszę, a ja bym głowę dawała, że to przez zdolności magiczne się szybciej leczy! A kanon runie, runie, ruuunieee...

....I pogrzebie Wiedźmy świat. Nie no, to się robi groteskowe...

Cytat:
Mimo wszystko i tak wiem, że tego badziewia nikt nie czyta, może czasem ktoś się czepnie błędów, bo mam tendencję do surowego wrzucania rozdziałów bez ich sprawdzania.
Widać. Ojjj, jak cholernie widać.
Ciekawe, czy panienka się ucieszy, jak już zobaczy analizę na naszym przyszłym blogu? Mwahahahaha ^^

Powiadomimy, prawda? Proszę...

Cytat:
Pozdrawiam czytelników (jeśli jacyś są, nie wliczając Nimuś, która czyta po 5 rozdziałów na raz xD)
Są, oj są. Ale gdybyś się dowiedziała, jacy są, to byś ich nie pozdrawiała. Zapewniam. Strzygowym słowem honoru ręczę.

Rzuciłaby się na nas ze swoją aŁtoreczkową modyfikacją gworda.

Hm, jeszcze jedo mi się nasunęło... Czy Len nie powinien się nieco wkurzyc, zastawszy Wolhe w łóżeczku, tuż obok jakiegoś Mikaela? Ale gdzie tam, byłby za bardzo kanoniczny wtedy przecież...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:43, 31 Lip 2009    Temat postu:

<hahaha>

Jak ja uwielbiam taką radosną "twórczość"... i sarkastyczne komentarze do niej Smile na dobry początek dnia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Strzyga
Master of Disaster
Arcymag
Master of Disaster <br> Arcymag



Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 3948
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 12:39, 31 Lip 2009    Temat postu:

alicee napisał:

Cytat:
- Nie wiem, czy ty wiesz kim byli tak naprawdę twoi rodzice. Nie myśl sobie, że zginęli w pożarze, który dodatkowo ja wywołałem.
No i super, retrospekcyję gościu strzelił z dramatycznymi, tajemniczymi i mHrocznymi wyjaśnieniami na dokładkę... Aż mi się z Potterem skojarzyło.

Ale co on za przeproszeniem pieprzy? Że oni NIE zginęli w pożarze, który on wywołał? To po kiego ghyra go wywoływał? A jak mu nie wyszło mordobicie, to czego się chwali?

alicee napisał:
Cytat:
Jak myślisz? Dlaczego ty jako jedyna przeżyłaś całą masakrę włącznie z poprzedzającą ją zarazą?
Onieonieokurwamaćcholera... Już się zaczynam domyślać...

Że niby kak? Borze, ta nasza aŁtoreczka to ma fantazję...

alicee, dziecię lube, ty za mało ff w swoim życiu przeczytałaś najwyraźniej... Gdybyś posiedziała dłużej w najgorszych możliwych przejawach fandomu potterowskiego, czyli opkach o HP Synu Szatana, Merlina i wszystkich czterech założycieli Hogwartu, to byś nawet nie pytała, po co te wynurzenia.

alicee napisał:
Cytat:
- Kim jesteś? – zapytała. – I dlaczego mnie nie zabiłeś?
- Nie odważyłbym się zabić swojego jedynego potomka, spadkobiercy tej wspaniałej krainy!
Kurwa mać, jak ja czasami nienawidzę mieć racji!!! Za dużo fanfików w życiu przeczytałam, ot co!

TATA???

Ale ciągle żyjesz, alicee, prawda?!

alicee napisał:
Ach zuuu, to o to chodziło w tym pieprzniętym dialogu powyżej... Że wywował pożar, gdzie zmarli PRZYBRANI rodzice Wolhy, podczas gdy to on jest tym prawdziwym? Ale szajs... Z tymże zasadniczo rodzice, przybrani czy nie, grunt, że wiemy o kogo chodzi, zginęli podczas zarazy, potem to już tylko jej wujek i paru mieszkańców wsi się spaliło... No to po co on ich palił, skoro "jego jedyny potomek" tam był?

Czy ty właśnie spróbowałaś szukać logiki w opku?! Shocked

alicee napisał:
Cytat:
- Wolha! Wstawaj! Cztery dni już śpisz!
A budzą ją dopiero teraz? Ja też tak chcę!

Nie wiem, czy chcesz, skąd ty wiesz, co oni z nią w międzyczasie robili, w końcu to są blogaskowe samce, ghyr ich tam wie...

Ale tam był Len... Nadal utrzymuję, że ja też tak chcę.

alicee napisał:

Very Happy Myślę, że i tak mądrzejsze niż mam ja. I na pewno dużo mądrzejsze, niż aŁtoreczkowe...

Nasze skojarzenia chyba były porównywalne. Ale te aŁtoreczkowe... Cholera wie, gdyby ona miała jakiekolwiek skojarzenia, to chyba by pewnych dość ryzykownych rzeczy nie pisała, prawda? Prawda?!

alicee napisał:
Mwahahahaha, Strzyguś, czy ty nie widzisz, że aŁtoreczka rozwiązała problem wynikający z narracji prowadzonej przez Wolhę? Nie ma narratora wszechwiedzącego, są za to BOHATEROWIE WSZECHWIEDZĄCY!

Przydatna rzecz, trza spróbować...

alicee napisał:

Powiadomimy, prawda? Proszę...

Ale jak już będziemy mieć piękną i wypaśną analizatornię, ok? Bo wtedy najwyżej nas zarzuci idiotycznymi komciami, ale jakby spróbowała forum atakować...

alicee napisał:
Hm, jeszcze jedo mi się nasunęło... Czy Len nie powinien się nieco wkurzyc, zastawszy Wolhe w łóżeczku, tuż obok jakiegoś Mikaela? Ale gdzie tam, byłby za bardzo kanoniczny wtedy przecież...

Kanonu w opku się domagasz, pogięło cię? Kanoniczny Len zapewne wywaliłby tego Mikaela przez okno, nie słuchając żadnych wyjaśnień, a jak Wolha by się obudziła, to tylko przekopałby jej pamięć, żeby mieć pewność, czy pod jego nieobecność nie doszło do scen gorszących, a wszelkie pytania o nieszczęsnego towarzysza podróży zbyłby ślicznym, tajemniczym uśmiechem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 13:47, 31 Lip 2009    Temat postu:

Nie no, ja tu się ze śmiechu pokładam -- łbem w biurko nie walę, bo dla wszelkiego, usiadłam na podłodze... skąd ludzie biorą takie pomysły?

BTW. Tam gdzieś mi się fraza z czeskiego tłumaczenia "Gwiezdnych Wojen" przewinęła? Powinno być tatinek Wink

Locha była bezbłędna, ale tym wnikliwym analizom niczego nie brakuje Smile Jeden z komentarzy zapożyczyłam sobie nawet na opis na gg Smile Oczywiście pamiętam o prawach autorskich Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
alicee
adwoKat Strzygi
Arcymag
adwoKat Strzygi <br>Arcymag



Dołączył: 06 Maj 2009
Posty: 3450
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 14:01, 31 Lip 2009    Temat postu:

Strzyga napisał:

alicee napisał:

Powiadomimy, prawda? Proszę...

Ale jak już będziemy mieć piękną i wypaśną analizatornię, ok? Bo wtedy najwyżej nas zarzuci idiotycznymi komciami, ale jakby spróbowała forum atakować...

Oj tak, tutaj to jej nie chcemy... Confused


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Strzyga
Master of Disaster
Arcymag
Master of Disaster <br> Arcymag



Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 3948
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 21:11, 31 Lip 2009    Temat postu:

A ja ostatnio oglądałam te nieszczęsne Gwiezdne Wojny po czesku i "otec" było! Smile

A za uznanie bardzo dziękujemy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Achillea
Bakałarz I stopnia



Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 893
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:50, 01 Sie 2009    Temat postu:

To może jakaś wersja alternatywna? Ja się wcześniej nie spotkałam... :/ Jakby nie było, czeski i tak wymiata, chętnie zapisałabym się na kurs języka czeskiego, ale w okolicy nie ma :/

Proszę bardzo Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.wolha.fora.pl Strona Główna ->
Analizatornia
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 17, 18, 19  Następny
Strona 11 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin