Forum www.wolha.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

"Białe dnie, Krwawe noce" by Mikka
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.wolha.fora.pl Strona Główna ->
Tfu!rczość niezależna
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Mikka
Skarbnica Srebrnych Myśli
Arcymag
Skarbnica Srebrnych Myśli <br> Arcymag



Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 2416
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Cieni Nocy...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:53, 21 Wrz 2009    Temat postu:

Będę kontynuować Very Happy Dziękuję za pochwałę, zawsze bardzo się z nich cieszę *szczerzy się jak idiotka*

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Strzyga
Master of Disaster
Arcymag
Master of Disaster <br> Arcymag



Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 3948
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pon 21:55, 21 Wrz 2009    Temat postu:

Przeziębienia są złe - mam trochę wolnego, więc postanowiłam wreszcie przeczytać i szczegółowo skomentować twoje opowiadanie. Wybacz, ale czytać i nie komentować zwyczajnie nie umiem.

Mikka napisał:

*teraźniejszość*

WTF? Czy to jest celowy zabieg? Coś mi się nie wydaje, a przynajmniej wygląda to na dość aŁtoreczkowe "nie wiem, czy moi czytelnicy załapią w jakim czasie się poruszamy, więc na wszelki wypadek...". A nie tędy droga. Jeśli odpowiednio prowadzisz narrację, to nie bój się, ewentualną retrospekcję czy inną zmianę czasu akcji zauważymy bez problemu.

Cytat:
„Spoko, Amy, bez nerwów” – starałam się pocieszyć samą siebie. – „To nic wielkiego, naprawdę. To nic że zaraz znajdziesz się w jednym pomieszczeniu z co najmniej jednym wampirem. To znaczy wampirzycą. Cholera jasna, wyluzuj!” – opieprzyłam się w myślach. Nie szczególnie pomogło, ale zawsze jakaś próba.

Fuck, jak ja nie lubię narracji pierwszoosobowej. Jest taka... taka nieliteracka. Właśnie dlatego, że jest bardziej "mówiona", bliższa mowie potocznej. Ale no dobra, twój wybór, postaram się nie narzekać...
Cytat:
Ujawniły swoje istnienie parę lat temu, jak mówili ich przedstawiciele, z nudy.

Z nudów.
Cytat:
Właściwie niewiele o nich wiadomo i to był właśnie jeden z powodów dlaczego znajdowałam się w ogromnym holu wielkiego hotelu w centrum Los Angeles.

Rozumiem, o co ci chodziło, ale dla mnie to jednak była, jest i będzie wpadka stylistyczna - trudno zauważyć ciąg logiczny pomiędzy tymi dwoma faktami, prawda?
Cytat:
Kolejnym z powodów będzie na pewno ciekawość.

Była - zachowujemy ciągłość czasu.
Cytat:
Taaa, doskonale zdaję sobie sprawę gdzie ta „wspaniała” cecha może człowieka zaprowadzić…

Kwiczy moja dusza literata (nie, nie literatki - literatka to taka szklanka) - toż to zbyt prostackie, zbyt potoczne! W jednym zdaniu i "taaa", i ten nieszczęsny cudzysłów pokazujący niedorozwiniętym czytelnikom "o, patrzcie, głuptaski, tu właśnie jest ironia!", i licha refleksja, i ten wielokropek znamionujący niedokończoną, urwaną myśl; "I trucizna, i wesele, to za wiele, to za wiele!". Rozumiesz o co mi chodzi? To wszystko jest typowe dla pierwszoosobowej narracji, oczywiście, ale jednak zebrane do kupy w jednym zdaniu nieźle daje po czerepie.
Cytat:
Przecięłam hol

Na pół.
Cytat:
weszłam do windy i wcisnęłam przycisk odpowiadający ostatniemu piętru.

Jakoś mi to nie gra. Przekombinowane.
Cytat:

Byłam w windzie sama więc drogę na górę poświęciłam na to by się choć trochę odstresować.

Znaczy co, postanowiła pouprawiać przez chwilę jogę? W kontekście reszty, lepiej brzmiałoby "pomyśleć".
A przecinki to cię chyba gryzą.
Cytat:
Właściwie nie mam pojęcia dlaczego Cassandra zgodziła się udzielić mi wywiadu.

Who the hell is Cassandra i dlaczego wrzuca się ją do tekstu ot tak? (Oczywiście, domyślam się, że panienka jest wampiórem, niemniej nie przepadam za taką "dziką" narracją. Mam wrażenie, że autor nie pomyślał, tylko wrzucił tekst na zasadzie "żeby było". Napisaliśmy, to trzeba pokazać jak najszybciej. A właśnie nie - niech tekst leży. Nie tydzień, nie dwa, niech leży pół roku, jeśli musi. Gdyby moje ff poleżały pół roku, to nie wrzuciłabym ich na forum, a na pewno nie w tej formie i teraz bym się ich nie musiała wstydzić.)
Cytat:
Chodzimy razem do klasy, ale nigdy jakoś nie zdarzyło mi się z nią dłużej rozmawiać.

No to rzeczywiście nielogiczne, wiadomo przecież, że wampiry udzielają wywiadów tylko tym, z którymi regularnie chodzą do kina...
Cytat:
Pracuję w szkolnej gazetce i tydzień temu wpadł mi do głowy pomysł żeby zrobić artykuł o wampirach.

Ale GDZIE? GDZIE jej wpadł ten pomysł? Do plecaka? A artykuły się pisze, a nie robi [z plasteliny].
Shit, zawsze wiedziałam, że do gazetek szkolnych nie idą przyszli nobliści, tylko ci, co chcą sobie podwyższyć stopień z zachowania działalnością na rzecz szkoły, ale że oni mają w tych redakcjach narybek myślący z takim brakiem poszanowania stylistyki, to jednak nie sądziłam.
Cytat:
Właśnie wczoraj w końcu się odważyłam i zapytałam Cassandrę czy udzieliłaby mi wywiadu w ramach tego artykułu.

Jeeej, drżyjcie poloniści, oto, co w tych szkołach macie! Jeżeli to dziewczę pisze artykuły z takimi nieopanowanymi potokami słów i myśli, to ja jej nie wróżę kariery nawet w gazetce.
Cytat:

Cały wczorajszy wieczór i ponad połowę nocy spędziłam czytając jak najwięcej dostępnych materiałów, by jak najlepiej przygotować się do tej rozmowy.(...)To znaczy, już dużo wcześniej miałam sporą styczność z tematem wampiryzmu, ciężko żeby to człowieka ominęło, gdy pełno wampirów w literaturze i filmach. Tak naprawdę interesowałam się tą tematyką od dawna.

Brzmi to nieco sprzecznie. Jeżeli ktoś jest pasjonatem wampirów, w dodatku żyje w świecie w którym one rzeczywiście istnieją, to raczej już nie musi szukać dodatkowych informacji.
Cytat:

Wiele razy w klasie i na korytarzu szkolnym przyglądałam się Cassandrze, żeby jakoś zweryfikować tę moją wiedzę ogólną o wampirach, ale ta dziewczyna szczerze mówiąc wyglądała całkiem normalnie. No, prawie, bo żaden człowiek nie może być tak piękny, że niemal bolą oczy.

Buuu, jak ja mam tego dosyć! ZNOWU zwykła dziewczyna, która wchodzi do świata wampirów. Olśniewająco pięknych wampirów. Też ZNOWU.
Cytat:

No i raz gdy się wściekła widziałam że jej zielone oczy zrobiły się krwiście czerwone.

Ja bym napisała "krwistoczerwone", ale nie widzę tutaj specjalnego błędu. A przecinkom wypowiedziałaś wojnę na zasadzie "Kill'em all!".
Cytat:
Ale poza tymi dwoma „szczegółami” nigdy jakoś nie wydawała mi się krwiożercza czy typowo przystająca do stereotypów.

Smarowała masłem bułkę maślaną, przy pomocy nożyka do masła. "Typowo przystająca do stereotypów" - nie za dużo tego dobrego?! No i mój znienawidzony cudzysłów...
Cytat:
No i raczej nie zachowywała się jakby traktowała ludzi jak posiłek. Co prawda, nie była też szczególnie przyjacielska w stosunku do otaczających ją ludzi, raczej trzymała się z boku, ale też przyglądała się innym raczej z rozbawieniem niż z pogardą czy głodem.

Jakieś to takie... nijakie. Po prostu *ZIEW*. Fragment wygląda na niepotrzebny (bo nudny), a i do tych wampirów nic nie poczułam. Nudzą mnie te ucywilizowane wampiry.
Cytat:
Winda się zatrzymała, więc wysiadłam i ruszyłam korytarzem w kierunku apartamentu do którego Cassandra wczoraj mnie zaprosiła. Nie powiem, żebym była jakoś szczególnie szczęśliwa że spotykamy się na jej terenie, a nie w jakimś bardziej neutralnym miejscu. Ale zgodziłam się do niej przyjść, bo przecież i tak miałam świadomość, że mam szczęście że w ogóle zgodziła się udzielić tego wywiadu.

Znaczy, że co, wampirzyca chodząca do szkoły mieszka w apartamencie hotelowym?! Chyba coś nie halo.
Czekam na wampira, który zaprosi człowieka do domu, do ciepłej, przytulnej kuchni na herbatę. Ewentualnie, umówi się z nim w cukierni. Bo, wybacz, ale nie ma nic bardziej oklepanego niż apartament hotelowy (te wampiry żyjące w "wyższych sferach" - bleh! jakież to nierealistyczne...).
Cytat:
Przez chwilę nic się nie działo, nawet nie usłyszałam kroków zbliżających się do drzwi z drugiej strony, gdy nagle się otworzyły.

Kroki się otworzyły? Jakkolwiek próbuję poprawić to zdanie i tak jest obrzydliwie niegramatyczne.
Cytat:
Powiedzieć że mnie zatkało to stanowczo za mało. Wygląd stojącego przede mną mężczyzny, z pewnością nie tylko mnie doprowadziłby do oszołomienia. Był wysokim blondynem o jasnych, szarych oczach i uśmiechał się do mnie łobuzersko, najwyraźniej rozbawiony moją reakcją.

Rzygam z nudów.
Cytat:
- ach, toż to na pewno Amy! Słynna dziennikarka – uśmiechnął się przyjaźnie, łagodząc kpinę – wejdź, Cass już na ciebie czeka – uchylił szerzej drzwi.

Po prawdzie, to ja tam kpiny nie słyszałam. Wampir raczej zagaił tak, jak zagaja dobrotliwa, sympatyczna babcia (pamiętam, jak moja przyjaciółka po zostaniu laureatem olimpiady z fizyki, była u mnie w domu witana słowami "Witamy przyszłą Noblistkę!" albo czymś w tym stylu.)
Cytat:
Królowały jasne, delikatne kolory, biel, beż i szarość.

*ekhu*CullenManor*ekhuekhu*
Cytat:
A ponieważ po mojej prawej stronie znajdowało się duże lustro, w którym mogłam wyraźnie dostrzec wyraz rozbawienia na twarzy blondyna, należało przynajmniej ten stereotyp o braku odbicia włożyć między bajki.

*chrapie*
Niech mi ktoś napisze coś o starych, dobrych, stereotypowych martwiakach!
Cytat:
Umeblowany był raczej nowocześnie, nie znam się na tym specjalnie. Powierzchnię jednej ściany zajmował ogromny telewizor plazmowy, wielka skórzana kanapa i dobrane od niej fotele królowały pośrodku pokoju.

No tak, bo trzeba się na tym znać, żeby stwierdzić, że takie wnętrze jest nowoczesne, jasssne...
Cytat:
Właśnie na owej kanapie siedziała Cassandra, a właściwie półleżała w swobodnej pozie.

Jeżu Kolczasty, jak ja nie znoszę tych "a właściwie...".
Cytat:
Jej długie czarne włosy były rozwichrzone jakby niedawno się obudziła, nawet pomimo tego że była czwarta po południu.

O czwartej po południu włosy zwykły się samoczynnie układać.


Uch... No może i słusznie bałaś się reakcji. Mikko... Błagam, powiedz, że mam brnąć w to dalej, bo ten wstęp miał za zadanie dezinformować i tworzyć błędną opinię o całości, która jest tak naprawdę nowatorska, wywrotowa, całkiem świeża i odarta z wszelkich stereotypów - zwłaszcza tych nowoczesnych. Jeśli nie... Chcesz, żebym dalej wyżywała się na tym tekście? Bo na podstawie tego kawałka, który właśnie zmasakrowałam, stwierdzam, że to naprawdę powinno było swoje odleżeć, przed wrzuceniem na forum. Bo jest zwyczajnie niedopracowane.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Strzyga dnia Pon 21:56, 21 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mikka
Skarbnica Srebrnych Myśli
Arcymag
Skarbnica Srebrnych Myśli <br> Arcymag



Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 2416
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Cieni Nocy...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:20, 21 Wrz 2009    Temat postu:

Zmasakrowałaś to prawda... Ale muszę powiedzieć, że czytając twoje komentarze chichotałam jak głupia. Sama uważam, że pierwsza część jest najgorsza więc mnie to nie zdziwiło. Początki mi po prostu nie wychodzą. Co do interpunkcji, to ona mnie nienawidzi całe życie, pisząc połowę czasu spędzam zastanawiając się "czy aby dobrze postawiłam ten cholerny przecinek".
Jeśli tylko masz ochotę, możesz brnąc w tę analizę dalej. Tylko proszę, Strzygo, weź też pod uwagę, że to mój pierwszy tekst i nie oczekuj czegoś "hiper-super".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Strzyga
Master of Disaster
Arcymag
Master of Disaster <br> Arcymag



Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 3948
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pon 22:39, 21 Wrz 2009    Temat postu:

Problem z twoimi przecinkami to raczej to, że chyba wolisz ich wcale nie postawić, niż postawić źle Wink
I ja naprawdę nie oczekuję czegoś hiper-super, ale wytykam to, co mnie potwornie drażni. Dzisiaj już padam, ale obiecuję jutro zabrać się za resztę opowiadania.
I wiem, będę wstrętna, ale bardziej bym się cieszyła gdybyś zamiast chichotać zastanowiła się nieco nad moimi komentarzami. Bo to nie jest analiza, mająca na celu bycie dowcipną, tylko rozkładanie tekstu na części celem obnażenia idiotyzmu niektórych sformułowań lub też wytknięcia nieścisłości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mikka
Skarbnica Srebrnych Myśli
Arcymag
Skarbnica Srebrnych Myśli <br> Arcymag



Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 2416
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Cieni Nocy...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:11, 23 Wrz 2009    Temat postu:

Część 11
*teraźniejszość*

- A więc przemiana – zaczął. – nie jest tak prosta jakby się mogło wydawać. Działa ona raczej na zasadzie symbiozy tak przemienianego, jaki przemieniającego.
Spojrzałam na niego, lekko zdziwiona.
- Przecież w niektórych podaniach pojawia się ten sam motyw. Wampir dający śmiertelnikowi swoją krew, by go przemienić.
- To bliskie prawdy, ale nie do końca…
- Aaaaa… - ziewnął Gabe. - …zaczynają się nudne, techniczne szczegóły.
Shade spiorunował go wzrokiem, ale nie dał się sprowokować i kontynuował.
- Nasza krew ma inną konsystencję niż twoja. Jest gęstsza i nie miesza się z ludzką krwią. Coś jak olej i woda, rozumiesz?
- Chyba tak – przytaknęłam. – czyli w żyłach nie w pełni przemienionego wampira, ludzka i wampirza krew krążą razem, nie mieszając się. Jest jedna rzecz, która mi tu nie pasuje. To znaczy Cass mówiła mi wcześniej, że nie „pijecie” krwi, tylko wbijacie kły w skórę i one posyłają krew do krwioobiegu. Nie jestem może najlepsza z biologii, ale to niemożliwe u normalnego człowieka. Rozumiesz o co mi chodzi? To znaczy, my nie mamy takich kłów, a więc jak przemieniany może dostać się do waszej krwi?
- A więc z tego właśnie, tak sądzę, wzięły się legendy. Ponieważ to właśnie wampir, który przemienia musi otworzyć sobie żyły i dać delikwentowi trochę swojej krwi do wypicia. Trafia ona do żołądka i po jakimś czasie przesiąka do krwiobiegu, zapoczątkowując zmiany. Dlatego kły są jedną z pierwszych oznak. Ich zadaniem jest pozwolenie na dalszą przemianę.
- Chyba rozumiem – zastanowiłam się chwilę. – I dalej następuje ta „synteza”?
- Tak. Można powiedzieć, że wtedy oboje zaangażowani muszą się wziąć w objęcia. Jedno „wgryza” się w drugie i wymieniają krew. Pół-wampir „pije” krew wampira, która w coraz większym stopniu dostosowuje jego organizm do tego by sam przerabiał ludzką krew na naszą. Natomiast ten drugi odsysa z niego normalną krwi, robiąc miejsce dla swojej. Po pierwszej wymianie młody wampir zapada w śpiączkę na jakiś czas i wtedy w jego organizmie zachodzą największe, najbardziej znaczące zmiany. Gdy się budzi ma już właściwie ¾ przemiany za sobą. Jest znacznie silniejszy, szybszy, jego zmysły wyostrzają się nieprawdopodobnie, a skóra zaczyna uzyskiwać niemal niezniszczalną strukturę.
- A co z pozostałą ¼? Po obudzeniu się jest już w stanie pochłaniać ludzką krew?
- Nie, wtedy jeszcze nie. Dalej przebywa pod opieką wampira, który go stworzył. Może to trwać od kilku tygodni do paru miesięcy.
Zmarszczyłam brwi, lekko skołowana.
- Ale jeśli w tym tkwi sedno całej przemiany, to skąd się bierze głód? Cass mówiła, że głód jest w stanie zabić nie w pełni przemienionego wampira, ale jeśli cała przemiana jest tak pomyślana by trwać nawet parę miesięcy, to chyba niewielu ma szansę ją przeżyć.
- Źle mnie zrozumiałaś, Amy – odezwała się. – Powiedziałam, że w pełni przemienionego wampira głód jest w stanie zamęczyć i wysuszyć, to prawda. Ale przeskoczyłyśmy na inny temat i nie dokończyłam ci tego tłumaczyć. Jak już mówił Shade, przemiana zaczyna się natychmiast po tym jak krew wampira przesiąknie do krwioobiegu osoby przemienianej. Wtedy też niemal cały układ odżywczy organizmu mocno traci na znaczeniu i normalne jedzenie przestaje być źródłem energetycznym. Głód pojawia się dlatego, że jest to jedyny dostępny dla mózgu sposób, by zakomunikować że trzeba przemianę zakończyć, rozumiesz? Nie zabije pół-wampira, ale w przypadku gdy nie dojdzie do wymiany krwi z pełnym wampirem, może doprowadzić do kompletnego szaleństwa, które - jak dla mnie - jest ze śmiercią równoznaczne.
Zamyśliłam się na chwilę, wszystko to sobie układając.
- Tak, teraz już chyba rozumiem całość.
Cass uśmiechnęła się do mnie, a Shade znów oparł głowę i przymknął oczy, jakby zasypiał. Zastanawiałam się przez chwilę, czy aby go nie nudzę, ale dotarło do mnie że on wcale nie przysypia, tylko najwyraźniej rozmawia - w im tylko dostępny sposób - z Gabrielem. Przynajmniej tak sądziłam, bo coś w spojrzeniu Gabe’a utkwionym w starszym –najprawdopodobniej – wampirze, na to wskazywało. Poza tym blondyn wydawał się… zniecierpliwiony?
W końcu zorientował się, że na niego patrzę i posłał mi szeroki, niewinny uśmiech. To, że ten uśmiech wcale do niego nie pasował, to mało powiedziane.
- Jeszcze jedna rzecz mnie zastanawia – odezwałam się, przenosząc wzrok z Gabriela na Cass. – Wspomniałaś, że ty i Shade jesteście… towarzyszami?
Nagle Gabe się zakrztusił - spojrzałam na niego szybko - wyglądał na mocno zakłopotanego i najwyraźniej nagle nie wiedział co zrobić z rękoma. Shadrak zachichotał, otworzył oczy i utkwił we mnie bursztynowe spojrzenie. Wyglądał na zadowolonego - jak kot, który połknął kanarka. Po chwili przeniósł wzrok na wampirzycę, która aktualnie z niewiadomego powodu gromiła Gabriela wzrokiem.
- No właśnie, Cass – wymruczał z rozbawieniem. – Wyjaśnij Amy sprawę Towarzyszy. To ważna informacja.
Teraz jemu posłała złe spojrzenie. Najwyraźniej działo się tu coś, w co nie zostałam wprowadzona. Zaciekawiło mnie to.
- A więc… - odezwała się trochę niepewnie. – Hmm… Towarzysze to sprawa dość skomplikowana. Powiedziałam ci, że to bardzo bliskie czemuś, co wy określacie jako bratnie dusze, prawda? – przytaknęłam, szczerze mówiąc, coraz bardziej zaciekawiona. Cass najwyraźniej była nie mniej zakłopotana niż Gabe, który wbił wzrok w sufit. Tylko Shade wyglądał na ubawionego. – Wiesz, musisz zrozumieć, że w naszym przypadku… No cóż, po przemianie nie tylko nasze zmysły wyostrzają się nieprawdopodobnie, ale spotyka to też skalę naszych uczuć. Wściekamy się dużo bardziej gwałtownie, radośniej cieszymy i w ogóle wszystko czujemy dużo mocniej. Także… miłość. – zakłopotała się nagle jeszcze bardziej. – Cóż…
- Ale kluczysz – odezwał się Shadrak, najwyraźniej zniecierpliwiony. Gabe nawet się nie poruszył, dalej wlepiał szare oczy w sufit.
- To sam to wytłumacz – zezłościła się nagle wampirzyca, Tak, zdecydowanie działo się tu coś dziwnego.
Shade puścił do mnie oko i uśmiechnął się.
- Wiesz, tak żeby to streścić i brzmiało zrozumiale dla kogoś, kto po prostu nie jest w stanie odczuwać na tym samym poziomie co my, należałoby powiedzieć że nas szlag trafia od pierwszego wejrzenia.
Spojrzałam na niego, teraz niemal równie zakłopotana jak reszta.
- Szlag?
- No, po prostu pięknie to zabrzmiało, Shade – warknął Gabe i w końcu opuścił wzrok. Gdy zobaczyłam, że jego oczy są krwistoczerwone i naprawdę jest skrajnie wściekły, poczułam się jeszcze bardziej skołowana.
Shade tylko posłał mu rozbawione spojrzenie i kontynuował.
- Niekiedy nie da się tego inaczej ująć. Ale chodzi o to, że wśród nas miłość od pierwszego wejrzenia jest normą. Do tego tysiąckrotnie wzmocniona przez skalę naszych odczuć, daje naprawdę trwały rezultat. A ponieważ nigdy - jak żyję ponad dwa tysiące lat - nie słyszałem aby któremuś z nas przydarzyło się to dwa razy, powstało twierdzenie, że od pierwszego wejrzenia poznajemy osoby nam przeznaczone. – spojrzał na Cass i uśmiechnął się czule. – Niekiedy potrafi to być straszne utrapienie.
- Dlaczego? – nie wydawało mi się to okropne. Właściwie brzmiało strasznie romantycznie.
Wzruszył ramionami i parsknął lekkim śmiechem.
- Dlatego, że bardzo często zdarza się to jednym z nas w stosunku do kogoś, kto jest człowiekiem. A ludzie nie są w stanie odczuwać tak jak my. Spróbuj to sobie wyobrazić. Co byś pomyślała, gdyby nagle na środku ulicy podszedł do ciebie całkiem obcy mężczyzna i powiedział ci, że musisz z nim być, bo jesteście sobie przeznaczeni?
Powoli pokiwałam głową ze zrozumieniem.
- Wzięłabym go za kompletnego wariata. To rzeczywiście nie wydaje się za wesołe, przynajmniej patrząc z perspektywy takiego wampira.
Zapadła cisza. Gabe znów patrzył w sufit, gdzieś znikła cała jego wesołość.
- Ale udaje się ten problem rozwiązać? To znaczy, biorąc pod uwagę właściwą wam urodę…- urwałam, zakłopotana. Teraz już nawet Shade nie wydawał się zainteresowany dalszą dyskusją na ten temat.
- Czy się udaje? – mruknął. – Przeważnie tak. Uroda bywa pomocna… Czasem same okoliczności pomagają. Ale czasem też zdarza się, że kobieta lub mężczyzna, w którym jedno z nas się zakochało ginie, nim zdąży się coś w tej sprawie zrobić… Wtedy wieczne życie przestaje wydawać się zabawne…
- A co się dzieje, jeśli taka osoba zostanie przemieniona? – zapytałam. – To znaczy, wtedy odwzajemnia uczucie?
- Jeszcze nie zdarzyło się inaczej…


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Mikka dnia Śro 16:18, 23 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wredniak
Imperator Offtopu
Arcymag
Imperator Offtopu <br> Arcymag



Dołączył: 07 Kwi 2009
Posty: 1442
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 0:44, 25 Wrz 2009    Temat postu:

Fabuła super. Oprawa taka sobie...
Wiele sformułowań gryzie np. "wyzywając na jego idiotyzm". Nie pasuje mi też, że 250 letnia wampirzyca mówi jak dziewczyna z podwórka. A wyrażenie "mam nagraną robotę" nie pasuje do roku 1750.
Natomiast tytuł kojarzy mi się z "Białymi Nocami" Dostojewskiego...
Ach i kilka razy miałem wrażenie "prawie zmierzch" (brak opcji samobójstwa, pancerna skóra). Natomiast porównanie krwi wampirzej do ludzkiej jako olej i woda no cóż...
W zasadzie to tyle bo za późno już na strzygową analizę. (Choć jeśli sobie życzysz mogę zrobić coś podobnego jak strzyga z rzeczami, które mi zgrzytały...)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Wredniak dnia Pią 0:45, 25 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mikka
Skarbnica Srebrnych Myśli
Arcymag
Skarbnica Srebrnych Myśli <br> Arcymag



Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 2416
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Cieni Nocy...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 11:56, 25 Wrz 2009    Temat postu:

Wredniak napisał:
Fabuła super. Oprawa taka sobie...


Czemu wszyscy oczekują cudów? Shocked Ja naprawdę jestem z siebie dumna że w ogóle udaje mi się jakoś to pociągnąć nie wykładając się co sekundę.

Cytat:
Fabuła super


Dziękuję, z tym był największy problem

Cytat:
Wiele sformułowań gryzie np. "wyzywając na jego idiotyzm". Nie pasuje mi też, że 250 letnia wampirzyca mówi jak dziewczyna z podwórka


Ale czemu ma mówić jak staruszka? Dobra kumam o co chodzi, ale litości, ona spędziła 250 lat bawiąc się... a jeśli nawet tak tego nie można wytłumaczyć to też samo założenie dalszej fabuły uwzględnia fakt, że oni tej biednej dziewczyny wystraszyć nie chcą.

Cytat:
A wyrażenie "mam nagraną robotę" nie pasuje do roku 1750.


ok, rozumiem i pewnie w wielu innych rzeczach jeśli chodzi o czas przeszły się wyłożyłam...


Cytat:
Natomiast tytuł kojarzy mi się z "Białymi Nocami" Dostojewskiego...


*wali łbem w biurko* to źle? wybacz, nie czytałam, więc wymyślając go nie miałam żadnych skojarzeń.

Cytat:
Ach i kilka razy miałem wrażenie "prawie zmierzch" (brak opcji samobójstwa, pancerna skóra).


W "Zmierzchu" była opcja samobójstwa. Może nie łatwa, ale była. U mnie nie ma. Dlaczego? Dlatego, że mi tak pasowało. Dlatego też moje wampiry żyją na wysokiej stopie, a nie w chatkach, popijając waleriankę.

Cytat:
Natomiast porównanie krwi wampirzej do ludzkiej jako olej i woda no cóż...


Chodziło o fakt że się nie mieszają, najprostsza analogia. Czemu mam utrudniać odbiór, wymyślając jakieś hiper-skomplikowane rzeczy?

Cytat:
W zasadzie to tyle bo za późno już na strzygową analizę. (Choć jeśli sobie życzysz mogę zrobić coś podobnego jak strzyga z rzeczami, które mi zgrzytały...)


Ja naprawdę nie startuję do rangi jakiegoś hiper-uzdolnionego pisarza. NAPRAWDĘ! Są wpadki, rozumiem... Ale ja piszę dla zabawy. Chciałam po prostu opowiedzieć historię, która chodziła mi po głowie. Prosty, nieskomplikowany fakt.
Wiem, że nie jestem tak uzdolniona jak Strzyga. Wiem że wykładam się na interpunkcji. Wiem że są rzeczy które mogą razić. Bądź nudzić - jak Strzygę.

Nie umiem wyrazić co czuję odnośnie tego tekstu i twoich, Wredniaku i Strzygi komentarzy. Wiem, że macie rację. Ale jednocześnie wolałabym usłyszeć, czy czytając ją bawiliście się równie dobrze, jak ja pisząc. Czy sama historia jest ciekawa.
To miała być zabawa, tak po prostu.

Uff... pewnie pisze już całkiem nielogicznie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wredniak
Imperator Offtopu
Arcymag
Imperator Offtopu <br> Arcymag



Dołączył: 07 Kwi 2009
Posty: 1442
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:19, 25 Wrz 2009    Temat postu:

Mikkuś w konstruktywnej krytyce chodzi o m.in. o pokazanie nie tylko plusów, ale i minusów.
Nie pisałem tego złośliwie. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z błędów jakie popełniamy, a które łatwo można poprawić.
Język wydał mi się zbyt potoczny i tyle.
Opowiadanie Dostojewskiego jest boskie. Polecam wszystkim. I takie mam skojarzenia, co poradzę?

Bawiłem się dobrze. Nawet bardzo dobrze.
I ja nie wymagam od ciebie oprawy Sapkowskiego, ale musisz przyznać , że kilka rzeczy można byłoby zrobić lepiej, a jak już przy tym jesteśmy to można było też zrobić gorzej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kot
Adept II roku



Dołączył: 25 Lis 2008
Posty: 73
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:18, 25 Wrz 2009    Temat postu:

Super! Naprawdę rewelacja, a to w dodatku pierwszy raz. Smile

Jest trochę niedociągnięć, należałoby popracować nad stylistyką i przecinkami, ale to już wytknęła Strzyga. Zgadzam się też z Wredniakiem co do mowy w XVIII wieku. Poza tym uczyniłabym Amy i Cass studentkami. Więcej swobody, niezależności. Taka 250 letnia wampirzyca raczej nie wytrzymała by posłusznie w ławce kilka godzin. Ma też, jakby nie patrzeć, sporą wiedzę i doświadczenie życiowe. Wink

Nie zgadzam się ze Strzygą, że opowiadanie powinno poleżeć trochę np. w biurku. Mogłoby tam zostać na zawsze. Wielu dobrych twórców najpierw daje znajomym do przeczytania swoją twórczość zanim pośle ją dalej. Może tylko ich krytyka jest nieco delikatniejsza niż strzygowa... Wink

Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Strzyga
Master of Disaster
Arcymag
Master of Disaster <br> Arcymag



Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 3948
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Pią 20:35, 25 Wrz 2009    Temat postu:

Mikko, my nie oczekujemy cudów. No dobrze, przyznaję, ja oceniam teksty surowo i krytycznie, ale powiem dlaczego - uważam, że jeśli ustawi się poprzeczkę zbyt wysoko, to autor próbując ją przeskoczyć wyceluje w taki akuratny poziom bardzo dobry. I nie maltretuję tak zawsze, ale wtedy, gdy wiem, że - może nie tyle z tekstu, ile z autora - da się coś rozsądnego wycisnąć.

Troszkę mnie załamałaś - nie lubię, nie lubię, no strasznie nie lubię tych "nie oczekujcie cudów", "pisałam dla zabawy", "nie jestem świetnym pisarzem". Ech, no, mnie się to takie aŁtoreczkowe wydaje. W porządku, ja sama niezbyt dobrze znoszę krytykę, ale mimo wszystko, jak się coś publikuje, to trzeba się z nią liczyć. A jeśli ją przełkniesz, Mikko? Przecież może się okazać, że naszymi paskudnymi komentarzami cię razem z Wredniakiem zmotywujemy i napiszesz coś naprawdę świetnego, co zyska popularność, choćby tylko w internecie... Przecież wtedy byłabyś nam choć troszkę wdzięczna, prawda? Wink

I nie uważam, żebyś była mniej uzdolniona ode mnie - wy NAPRAWDĘ nie widzicie, jak ja pracuję nad tekstami. Jestem cholernie leniwa, ale pisanie to jedyna rzecz, do jakiej się przykładam. Jakbyś przeczytała każdy akapit pięć razy, napisała alternatywną wersję całości i była w stanie to opowiadanie niemal wyrecytować z pamięci, to ręczę, że byłoby na poziomie moich - bo ja tak właśnie robię.

Ech, miałam się nad kolejnymi odcinkami poznęcać... Hmm, to może ja teraz szybciutko machnę do końca merlinową analizę, a później jeszcze spróbuję tak z jeden odcinek twojego opowiadania rozmontować na części, co? ^^ (Wierz mi, po opku na pewno podejdę do twojego dzieła łagodniej, bo już nic nie będzie w stanie mnie załamać Mr. Green)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mikka
Skarbnica Srebrnych Myśli
Arcymag
Skarbnica Srebrnych Myśli <br> Arcymag



Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 2416
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Cieni Nocy...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:04, 25 Wrz 2009    Temat postu:

Część 12
*250 lat wcześniej*
(Dzień 29 – wieczór)

- I jak wyniki, doktorze? – zapytała Isabell.
- Beznadziejnie – odpowiedział niewielki człowieczek o siwych włosach. – Większość ochotników oszalała z głodu, nie nadają się już do niczego. Coś ważnego musieliśmy przeoczyć. Zostało tylko troje przy zdrowych zmysłach, w tym jedno zapadło w dziwną śpiączkę.
- Śpiączkę?
- Na to wygląda. Chciałem chłopaka zbadać, ale pozostała dwójka mnie do niego nie dopuszcza, nawet mimo tego, że sami wyglądają na zaniepokojonych jego stanem.
- Który to?
- Ten, którego oczy zaczęły zmieniać kolor.
Księżniczka niemal podskoczyła.
- To może proces w tym przypadku ruszył naprzód?
- Możliwe, nie mam pojęcia.
Isabell zamyśliła się, najwyraźniej rozważając sprawę.
- Będziemy mieli czas żeby to zbadać dokładnie. Teraz trzeba pomyśleć nad pozostałą dwunastką. Naprawdę do niczego się już nie nadają?
- Tak sądzę, rzucają się na siebie lub popadają w apatię, na nic nie reagują.
- Czyli zostały nam trzy obiecujące okazy. Więc nie ma sensu dłużej się w to bawić.
Pociągnęła za sznur, a innej części domu można było usłyszeć dźwięk dzwonka. Po paru minutach do pokoju wszedł jeden ze strażników.
- Wzywałaś, pani?
- Macie jutro wieczorem pozbyć się dwunastu okazów.
Strażnik przez chwilę wyglądał na zaskoczonego.
- Nie wszystkich, pani?
- Nie, trzech najbardziej udanych sobie zostawiam.
- Jak rozkażesz, pani...
Strażnik wyszedł, a Księżniczka powoli odwróciła się i spojrzała na siwowłosego staruszka.
- A co z naszym gościem?
- Był ostatnio trochę niespokojny i zbyt przytomny, żeby to mogło być dobre dla kogokolwiek z nas. Na coraz krótszy czas tracił przytomność, więc musiałem zwiększyć dawkę trucizny. Co planujesz z nim zrobić, pani?
Isabell uśmiechnęła się szeroko.
- Zatrzymam go sobie. W końcu miejsce wielkich drapieżników to klatka.
Staruszek spojrzał na nią zmartwiony i nie po raz pierwszy zastanowił się, czy aby plotki o szaleństwie jego pracodawczyni, nie są prawdą.

*****************************

(Dzień 30 – późny wieczór)

Powoli otworzyłam oczy. Lekka mgła spowijająca mój umysł opadała. Ostrożnie uniosłam głowę i rozejrzałam się wokół . Siedzący obok łóżka Rory natychmiast zerwał się z miejsca i nachylił nade mną.
- W końcu się obudziłaś! Martwiliśmy się – obrócił się i spojrzał za siebie. – Gabe! Cass się obudziła.
Blondyn podszedł i mogłam mu się przyjrzeć. Wyglądał na wykończonego i zrezygnowanego.
- Jak długo byłam nieprzytomna? – spytałam.
- Ponad dwa tygodnie – usiadł obok mnie na łóżku.
Zaskoczona rozejrzałam się i w końcu zorientowałam co mi tu nie pasowało. Byliśmy w pokoju sami, reszta chłopaków zniknęła.
- Gdzie pozostali? – usiadłam szybko. Sama byłam zaskoczona jak błyskawiczny był to ruch. W jednej sekundzie leżałam, w następnej byłam już w pozycji siedzącej.
Gabe spuścił głowę i skulił ramiona, jakby nagle przygnieciony.
- Nie żyją
- Co?! – wlepiłam w niego wzrok, zaszokowana.
- Nie mogłem tego powstrzymać – wyszeptał. Podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy. Jeszcze nigdy nie widziałam tyle rozpaczy i poczucia winy. – Nie mogłem. Nie chcieli słuchać, a sam byłem zbyt słaby, żeby dać im wszystkim radę.
- Nic z tego nie rozumiem – powiedziałam.
Gabriel opuścił głowę i zamilkł.
- Naprawdę nic nie mogliśmy poradzić – odezwał się Rory. – Przyszli dziś strażnicy i powiedzieli, że Księżniczka znalazła sposób by im pomóc i że muszą iść z nimi. Gabe próbował im tłumaczyć, że to jakiś podstęp i żeby nie dali się wrabiać, ale nie chcieli słuchać.
- Znalazła sposób? – moja wściekłość narastała, niemal czułam jak pulsuje mi pod skórą. – A co z Shadrakiem?
- Kim? – spojrzał na mnie zdezorientowany, po chwili skojarzył. – Z tym wampirem?
Spojrzał wyczekująco na Gabe’a, ten wzruszył ramionami nie podnosząc wzroku.
- Nieprzytomny – powiedział. – Cokolwiek mu od początku podawali, teraz musieli zwiększyć dawki. Wczoraj w nocy przekradłem się do niego, żeby się dowiedzieć kiedy się w końcu obudzisz. Nie dałem rady go ocucić.
Nie wiem dlaczego, ale zabolało mnie to. Samo wyobrażenie Shade’a przykutego do ściany i otumanionego, spowodowało, że moja wściekłość wzrosła tysiąckrotnie. Wstałam powoli i przyjrzałam się swoim dłoniom. Skóra wyglądała… inaczej. Przejechałam palcem lewej ręki po prawym przedramieniu. W dotyku również była inna, gładsza. Pożałowałam, że nie mam żadnego lustra.
- Nie wyglądasz inaczej – odezwał się Rory, zauważając moje spojrzenie. – A przynajmniej nie bardzo. Lepiej niż przedtem, to na pewno.
Przejechałam dłonią po włosach i twarzy. Jeśli były jakieś różnice, to i tak ich nie wyczułam. Na pewno nowością było to, że głód znacznie zmalał. Właściwie, był już tylko lekkim echem na dnie świadomości.
- Pamiętasz coś z czasu, gdy spałaś? – zapytał Gabe.
Powoli pokręciłam głową.
- Nic a nic – ostatnie co pamiętałam to Shade i wspomnienie to chyba sprawiało mi większą przyjemność niż powinno. – Ale nie skończyliście. Co dalej z chłopakami?
- Nic nie słyszeliśmy – Rory spojrzał na mnie z zakłopotaniem. – Ale sama wiesz jak nam się wyostrzyły zmysły, prawda? Poszli a potem… bo ja wiem… można było to wyczuć w powietrzu, rozumiesz? Jak zapach… I obaj już wiedzieliśmy, że nie żyją.
Zamknęłam oczy i rzeczywiście to poczułam. Strach, rozpacz, szaleństwo i śmierć. Widać tacy jak my byli wyczuleni na śmierć. Niespecjalnie mnie to obeszło, aż się sama sobie dziwiłam. Rozumiem wyrzuty sumienia Gabriela, w końcu on tych chłopców w to wpakował. Ciężka sprawa.
Ale bardziej niż tą śmiercią martwiłam się naszym i Shade’a położeniem. Zostaliśmy sami, więc wniosek, że teraz zajmą się nami na poważnie, sam się nasuwał. Jeśli mogę coś zrobić, żeby nas z tego wydostać, muszę się za to zabrać już dziś w nocy. Ale co?
Miałam na pewno większą swobodę. Biorąc pod uwagę siłę i szybkość Gabriela i mnożąc ją przez tuzin, tamci chłopcy – tak pewni że Księżniczka im pomoże i wściekli na Gabe’a za to, że ich w to wpakował – mogliby mi przeszkodzić. Teraz ten problem nie istniał.
Powiedziałam im to, wyglądali na zaszokowanych moim tonem.
- Cass, rozum ci odjęło? Przecież to były tylko dzieci –Gabe spojrzał na mnie ze zgrozą.
- „Były” - to dobre słowo – posłałam mu obojętne spojrzenie. – Już ich nie ma, więc nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Jeśli ty chcesz katować się ich śmiercią, proszę bardzo. Ale ja mam ważniejsze sprawy na głowie. Na przykład jak nas stąd wyciągnąć. Idę o zakład, że teraz wezmą się za nas.
- Jeśli jesteś taka zimna to idź ich pozabijaj – krzyknął.
Zastanowiłam się. To nie był zły pomysł, właściwie to idealny. No bo kto mnie powstrzyma? Księżniczka sama pozbawiła się jedynej ewentualnej ochrony. Wątpiłam, aby teraz strażnicy stanowili dla mnie jakieś zagrożenie.
- To dobry pomysł –wymruczałam zamyślona. – Zająć się strażnikami, a potem Księżniczką i jesteśmy wolni. Doktorek nigdy nie nocuje w posiadłości, więc przynajmniej teraz jest poza moim zasięgiem.
- Oszalałaś – stwierdził Gabe. – Ta przemiana padła ci na mózg.
W jednej sekundzie rzuciłam się na niego i już po chwili trzymałam go za gardło, wisiał parę cali nad ziemią.
- Słuchaj, na chwilę obecną, mam głęboko w dupie twoje poczucie winy, rozumiesz? Jedyne co mnie obchodzi to jak wydostać stąd ciebie, Rorego i Shade’a. Wszelkimi metodami, więc nie bredź mi teraz o sumieniu, dobrze?
Odstawiłam go powoli na ziemię. Sama byłam zaszokowana siłą własnej wściekłości. Rory patrzył na nas i wyglądał na zdezorientowanego i przerażonego. Sama się tak trochę czułam, to wszystko działo się zbyt szybko, ledwo mogłam uporządkować myśli.
- Słuchajcie, to nie tak, że ja tego chcę – powiedziałam powoli, uspokajając się. – To po prostu wymóg sytuacji. Dopadnę każdego pojedyńczo i będzie po sprawie. Niemal dwóch za każdego zabitego dziś chłopca. Oni nie mieli oporów przed zamordowaniem dwanaściorga dzieciaków, których przedtem pomogli doprowadzić do szaleństwa.
Zapadła cisza. Rory po chwili pokiwał powoli głową. Mój rudzielec zawsze był ponad wiek dojrzały, to w nim lubiłam.
- Gabe, Cass ma rację. Nie podoba mi się to, ale ma rację. Oni na to zasłużyli, za to co zrobili.
Gabriel opuścił głowę, pokonany. Po paru minutach westchnął ciężko i spojrzał na mnie.
- A więc co my mamy robić?
- Wiejcie z posiadłości i zaczekajcie na mnie gdzieś w pobliżu. Utoruję wam drogę do wyjścia, a potem wrócę i zajmę się resztą.
- I pewnie pójdziesz po tego wampira? – spytał Gabe dziwnym tonem.
Spojrzałam na niego ostro.
- Nie zapominaj, że ja też teraz jestem wampirem i ciebie też to niedługo czeka, dobrze? Tak, potem wyciągnę Shade’a, tak jak obiecałam.
Spojrzał na mnie, jakby się zastanawiał, czy aby na pewno chce się stać tym co ja.
- Gabrielu – podeszłam i objęłam go. Nie protestował, tylko odwzajemnił uścisk z jakąś desperacją. Starałam się go rozumieć. Mnie samą też to wszystko przerażało. Jeszcze miesiąc temu byłam zwykłą złodziejką z londyńskich ulic. Czym byłam teraz? Czym będę za parę miesięcy? – Z tej sytuacji nie ma innego wyjścia. Nic tutaj nie jest naszą winą, rozumiesz? To ta wariatka to zaczęła i nie zostawiła nam innego wyboru. Więc muszę zagrać kartami, które mam.
Odsunęłam się od niego powoli i z pewną czułością pogładziłam jego złote włosy. Gabe zawsze mnie bawił swoim szaleństwem i cwaniactwem, może nawet trochę imponował odwagą i ryzykanctwem, ale też zawsze - nawet mimo tego, że był ode mnie starszy – traktowałam go niczym postrzelonego młodszego brata. Jak Rorego.
- A więc kiedy ruszamy? – przerwał ciszę Rory.
- Dziś w nocy – odpowiedziałam.
I zaczęłam się zastanawiać jak to wszystko rozegrać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smile_
Adept IX roku



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z daleka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:00, 27 Wrz 2009    Temat postu:

Całość nadal jest w porządku, ale mam wrażenie, że mieszasz narracje. Raz stosujesz pierwszo-osobową, a zaraz trzecio. Jak na mój gust powinnaś się trzymać jednego stylu. Trochę jak w poradnikach- albo przez cały czas piszesz w drugiej osobie liczby pojedyńczej, albo w trzeciej i nie mieszasz tych dwóch osób. Wiesz o co mi chodzi?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wredniak
Imperator Offtopu
Arcymag
Imperator Offtopu <br> Arcymag



Dołączył: 07 Kwi 2009
Posty: 1442
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Rzeszów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:13, 27 Wrz 2009    Temat postu:

Mikka napisał:
lub popadają w apatię, na nic nie reagują.

Niepotrzebne powtórzenie. Większość z nas, o ile nie wszyscy, wie co to jest apatia. Nie napisałabyś przecież: "Te drzwi są drewniane, wiesz zrobione z drewna"

Co do narracji, jeśli się nie mylę. Trzecioosobowa występuje tylko tam gdzie nie ma głównej bohaterki więc to jest IMO ok.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Wredniak dnia Nie 14:13, 27 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smile_
Adept IX roku



Dołączył: 22 Lip 2009
Posty: 412
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z daleka
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:21, 27 Wrz 2009    Temat postu:

Aha, w takim razie przepraszam za krytykę. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mikka
Skarbnica Srebrnych Myśli
Arcymag
Skarbnica Srebrnych Myśli <br> Arcymag



Dołączył: 07 Lut 2009
Posty: 2416
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Cieni Nocy...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:30, 27 Wrz 2009    Temat postu:

Wredniak napisał:

Co do narracji, jeśli się nie mylę. Trzecioosobowa występuje tylko tam gdzie nie ma głównej bohaterki więc to jest IMO ok.


W pewnym sensie to prawda. Choć jeszcze jednym z powodów mieszanej narracji jest fakt, że nie umiem wleźć w łeb faceta. I tam gdzie narratorami powinni być: Shade, Gabe czy Xander zastosowałam narrację trzecioosobową.
Na początku miałam co do tej metody wątpliwości, ale wydaje mi się, że całość się nie gryzie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.wolha.fora.pl Strona Główna ->
Tfu!rczość niezależna
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 3 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin